Konfrontacja ludzkiego intelektu z algorytmem przetwarzającym gigantyczne zbiory danych przestała być domeną literatury fantastycznonaukowej. Stała się codziennością warsztatu każdego, kto zajmuje się słowem zawodowo. Rynek treści przechodzi transformację, która nie polega jedynie na przyspieszeniu procesów, ale na całkowitej redefinicji tego, co rozumiemy poprzez autorstwo. Mechanizm generatywny nie myśli, nie czuje i nie posiada własnych poglądów, a jednak potrafi konstruować zdania, które dla przeciętnego odbiorcy są nie do odróżnienia od tych napisanych ręką człowieka.
Pojawia się zatem pytanie o przydatność rzemiosła, które przez dekady opierało się na unikalności stylu i umiejętności budowania logicznych argumentów.